A skąd niby masz w głowie jakiegoś wyimaginowanego grubasa? Chyba, że patrząc w lustro.
Teorie masz ciekawą. Ludziska mają akcje. Komosiński upycha setki tysięcy sztuk na otwartym rynku, nie konkretnemu inwestorowi tylko na rynku, a więc każdy je może kupić. ...., tak przy okazji, jak sobie wyobrażasz grubasa, który kupi od właściciela prawie 1 mln akcji po cenie 60-90 gr wiedząc, że zaraz to spadnie, bo ssanie się skończy? Normalne "grubas" dogaduje się z delikwentem i poza rynkiem dochodzi do transakcji zbycia całego pakietu. Koniec, kropka. Nie ma zabawy, nie ma prowizji dla biura maklerskiego, nie ma niebezpieczeństwa, że inny cwaniak przejmie część takiego pakietu. I uwaga, najważniejsze!!! Cena po jakiej "grubas" kupuje jest mniejsza lub zdecydowanie mniejsza od rynkowej, a sprzedający nie musi siedzieć przed ekranem monitora i wystawiać zlecenia.
Jak Komosiński upcha pakiet, którego chce się pozbyć, to jak zapakowana po uszy ulica ma się niby rzucić na akcje, żeby wywindować kurs w niebiosa? No chyba tylko po to by spełnić Twoje brednie-przepowiednie.
Takie farmazony, to możesz wciskać leszczom................. i tylko leszczom. Choć z drugiej strony takich, widać tu nie brakuje :)