Jak kilka tygodni temu napisałem, że na giełdzie amerykańskiej taka spółka, nie licząca się z inwestorami, działająca według widzimisię prezesa i nie tłumacząca swoich działań ( w tym też przyznania bądź też odstąpienia od dywidendy - od razu poleciałaby z rynku -, usłyszałem krytykę. Zatem jeszcze raz - bez względu na cenę złota, MNS skazana jest na giełdową porażkę. Jak można wierzyć firmie, która inwestorów wpuszcza w maliny ? Jak można lokować w nią pieniądze, skoro nikt - oprócz prezesa i rodzinnego zarządu - nie zna jej strategii ?