Widzę, że każdy tu ma swoje podejście do analizy technicznej i do fal Elliotta.
Ja póki co będę trzymał się swojej wersji i daje jej 60 %.
Zaraz zaraz 60% coś ty Chodzik zgłupiał, powinieneś dać 90, może 95.
Nie da się niestety, ale powiem tak, gdyby nam się zawsze uwawało na 60 % to bylibyśmy bardzo szybko bardzo, ale to bardzo bogaci dlaczego ?. Ponieważ ponad połowa zawieranych przez nas transakcji przynosiłaby zyski. Jak można na tym zarobić ?
Stosując prawo nie uśredniania w dół i nie łapania spadającego noża.
Przykład.
Zawieram transakcję na papierze przy lini wsparcia. Wsparcie nie wytrzymuje następuje przebicie i spadek. Natychmiast sprzedaję ze stratą.
Zawieram następną transakcję tak samo jak pierwszą i też muszę sprzedać ze stratą.
Kolejna również nie przynosi spodziewanych rezultatów, także zamykam ze stratą, ale
czwarta jest trafiona. Buduje się fala wzrostowa pierwsza a ja potrafię ją odróźnić od fali korekcyjnej. Teraz mamy korektę fali pierwszej (jak było na Netii) dokupuję na spadku teraz i tylko teraz mogę uśrednić w dół. Papier rośnie i zaczyna pokrywać poprzednie niewielkie straty, przynosi zysk a ja nadal płynę jak na desce na tej fali.
Papier przecież zbudował bazę i teraz będzie silnie wzrastał. To nie jest lokalny dołek, tylko zmiana trędu.
Tak robią profesjonaliści, a jak robi wiekszość z Was ?
Dokładnie odwrotnie.
Pozdrawiam
Chodzik Księżycowy