Coraz większy niepokój widać w oczach klientów Banku Millennium, którym grozi bankructwo w wyniku natychmiastowego postawienia zobowiązań opcyjnych w stan wymagalności. Bank postanowił przerwać milczenie i na łamach „Pulsu biznesu” ustami swojego rzecznika odpowiedział na kilka pytań.
Jednym z najpilniejszych problemów była kwestia zamykania przez bank pozycji swoich klientów. Według banku taka praktyka jest stosowana tylko gdy brak jest współpracy ze strony klienta. „ To umowy handlowe z klientami, którzy byli poinformowani o ryzyku. Większość umów Banku Millennium posiada opcję "margin call", pozwalająca bankowi zwrócić się do firmy z prośbą o depozyt zabezpieczający w przypadku, gdy negatywna wycena transakcji przekroczy pewien pułap. Zasadą banku jest to, że idziemy klientom na rękę z płatnościami, ale tylko tam, gdzie jest to możliwe. Wypowiedzenie umowy stosuje się tylko w wypadku braku współpracy ze strony klienta” – mówi dla „Pulsu biznesu” Wojciech Kaczorowski, rzecznik Banku Millennium.
Mimo próby uspokojenia nastrojów sytuacja jest bardzo niedobra. Kłopoty z opcjami silnie uderzyły w przedsiębiorstwa co z kolei na pewno przełoży się na sytuację banków. „Wiele przedsiębiorstw może mieć duże trudności w spłacie zobowiązań, a banki będą musiały utworzyć na nie rezerwy. To z kolei wpłynie negatywnie na wyniki finansowe banków” – czytamy w stronach „Pulsu biznesu”.