Skąd taki pesymizm?
1) Kończą się wakacje kredytowe.
2) Potrojony zysk w II kwartale w stosunku do I kwartału 2020 r.
3) W przyszłym roku podniosą stopy procentowe (Inflacja przekracza 4%) a będzie większa
4) Przestaną się bać i będą udzielać wielu kredytów, przecież tak wielkie zabezpieczenia nie mają żadnego uzasadnienia merytorycznego;
5) co do kredytów tzw. frankowych - sprawa przed Sądem to koszty ok. 25.000 zł - 30.000 zł. Do tego jeśli wygrasz z Bankiem w Sądzie to trzeba oddać Bankowi resztę kredytu (średnio ok. 200.000 zł) Kogo na to stać? Czyli musisz mieć ok. 30.000 zł na prawnika + ok. 200.000 dla Banku. Kogo, KOGO na to stać. Więc ryzyko Banku = 0,1%. Poza tym, ryzyko złych kredytów zawsze jest wliczone w rezerwach Banku. Rezerwy te jak podaje bank są w Millennium większe niż wymogi KNF. No i przedawnienie roszczeń wobec banku = brak konieczności wypłaty...
Do tego:
Taki np. Alior Bank ma stratę ponad 500 milionów zł, a Millennium ZYSK i to prawie taki wielki jak PKO BP (największy polski Bank). Nawet trudno porównywać...
To jak ma nie rosnąć...?
Kiedy spekulanci opuszczą Millennium na GPW (dla mnie to jakaś piramida finansowa, a nie giełda papierów wartościowych) to wartość akcji będzie odzwierciedlać wartość Banku. Może Zarząd coś z tym zrobi, albo Rada Nadzorcza...?
Na razie dostali w prezencie tanie akcje i przymykają oczy na to co się dzieje z ceną akcji na GPW. Ale może to się zmieni.
Podsumowując: jak dla mnie pozytywne perspektywy...