Nie mam na myśli symulatora lotniczego, ale skoro już jest w portfelu x symulatorów od układania towaru na piłce w supermarkecie po rusznikarza, to może warto dołożyć warstwę edukacyjna i sprzedać to szkołom zawodowym, zresztą ludzie sami by to kupowali, gdyby nie była to jedynie wątpliwa i czcza "rozrywka".