Dziwi mnie, że Rosja w ogóle wzięła się do tej wojny z tak żałosnym poziomiem przygotowania.
Racja - można wygrać wojnę przy mniejszych siłach używając strategii, manewrów, ale to właśnie raczej Ukraina rucha Rosję bez mydła używając tych narzędzi.
Tak jak ktoś już wcześniej mówił - to nie jest ZSRR, gdzie wyślą 1 milion mięsa armatniego i prędzej skończy się amunicja niż wszystkich wystrzelasz.
Rosja przegrywa tę wojną i chwyta się "czegokolwiek", by zatrzymać pochód Ukrainy - w tym przypadku tym "czymkolwiek" jest aneksja ziem i odgrażanie się, ze będą wchodzić na teren Rosji (a nie Ukrainy), więc odpowiedź będzie surowsza.
Ale wiecie co? To jest niebezpieczny argument - bo co jeśli Ukraińcy odbiją te tereny, a Rosja nie zdoła ich utrzymać? Będzie to niejako sygnał, ze można bez żadnych konsekwencji wjechać ruskim na ich tereny przygraniczne i siłą ich zdemilitaryzować (lub sprowokować odłączenie się niektórych krajów składowych Rosji).
Nie zdziwiłbym sie gdybyśmy niedługo zobaczyli wojnę domowa w Rosji i obalenie Łukaszenki.