Nie ma to jak po staremu:
kilka m3 suchej dębiny lub akacji, buta gazu, kanister ropy, a w spiżarni worek ziemniaków i słoik kiełbasy własnej roboty no i coś na wzmocnienie.
Dzięki Bogu, dobrze, że u nas nie ma "blackoutu" jak w Rumuni, Mołdawii czy na Ukrainie.