Oni w nic nie grają i nic (już) nie chcą osiągnąć. Chcieli po prostu wydoić frajerów z kasy. Bo z całą pewnością od samego początku nie mieli zamiaru dzielić się zyskami (w postaci dywidend) z drobnymi akcjonariuszami, a tylko uzyskać tanim kosztem potężny kapitał. Wybrali polską giełdę nie z powodu starań kilku cwaniaków z Polski (nie będę wymieniał nazwiska), ale dlatego że na giełdzie londyńskiej czy frankfurckiej chińskie spółki już śmierdziały. Jestem pewien, że cena z debiutu była dla nich ogromnym rozczarowaniem, ale kości już zostały rzucone. Mieli jeszcze nadzieję, że z powodu fascynacji chińskim "cudem gospodarczym", na fali hossy i po rzuceniu jakiegoś ochłapu w postaci dywidendy kurs rynkowy poszybuje, a oni przeprowadzą SPO po kosmicznej cenie i ostatecznie się zwiną. Wszystkie te projekcje wzięły w łeb. Potem jeszcze siłą inercji publikowali raporty, ale kurs rynkowy sukcesywnie pikował, więc było w tym coraz mniej entuzjazmu z ich strony. W końcu wyraźnie zasugerowali, że rezygnują z publikacji raportów, nie publikując samego terminarza. To wszystko układa się w logiczną całość.
Tak jak piszesz, Peixin wygląda na nowoczesną, nieźle zarządzaną spółkę, do tego z potencjałem. Jedyną nadzieją drobnych polskich graczy jest w tej chwili uszczerbek na reputacji, jakiego zdaje się doznałaby spółka ordynarnie porzucając polską giełdę lub wykupując akcje w trybie wezwania po tak skandalicznej cenie. Chętnie posłuchałbym opinii jakiegoś eksperta w tej kwestii, bo mi taka nadzieja wydaje się dość płonna.