Od samego początku, odkąd ten system premiowy się pojawił pisali o części akcyjnej.
Najprawdopodobniej pan Marian jako pan na włościach zarządził co następuje i bez żadnych dyskusji. Współtowarzysze z zarządu i RN wszystko grzecznie podpisali.
W styczniu wszedł audytor i pyta "co to k...wa jest?". "A takie tam na premie, akcje będziemy rozdawać, pieniądze dawać". Audytor na to "A jaką macie na to podstawę prawną? Czy statut przewiduje zawiązywanie takich funduszy celowych? Czy w ogóle k.s.h. daje prawo coś takiego zrobić na poziomie RN?". No i teraz pan Marian konsultuje to wszystko z zaufanym prawnikiem, który jednak akurat na tym może się słabo zna, bo jego główne hobby to zakładanie spółek na Cyprze.