Nikt z nas tego nie wie. Na placu w Tczewie pełno łodzi, ludzie się uwijają, ogólnie jest wrażenie, że roboty mają sporo, no i gotowe produkty świadczą o tym, że ktoś je musiał zamówić. Ale czy to tylko wrażenie, czy rzeczywiście tak jest - nie wiem. Dostawcy w dalszym ciągu przywożą "materiały" do produkcji, więc aż tak bardzo ich zaufania nie nadszarpnęli (przynajmniej nie wszystkich). Z drugiej strony przez 2 tygodnie ktoś sypał w rynek bez opamiętania tak, jakby miała się wydarzyć jakaś katastrofa, o której dowiemy się, gdy będzie już pozamiatane, nie widać było popytu świadczącego o tym, że to okazja inwestycyjna/spekulacyjna. Na dwoje babka wróżyła, dla mnie w ciągu ostatnich 4 tygodni nic się nie zmieniło w spółce, natomiast sporo się zmieniło w arkuszu zleceń.