ta obrabiarka powinna być dodatkowo zabezpieczona na wypadek stryśnięcia się z kangurem, i tak samo przed pogryzieniem przez dzikie psy Dingo , inaczej zamawiający może oprotestować konstrukcje i znowu trzeba będzie dopłacić do zlecenia, przychody wprawdzie wzrosną i osiągną poziom zakładu fryzjerskiego w Krośnie Odrzańskim ale zysku i tak nie będzie a cały interes pójdzie w piguły co zresztą nikogo nie zdziwi bo ta firma zwyczajowo nie osiąga wyniku netto satysfakcjonującego akcjonariuszy tylko jakieś ochłapy jakby akcjonariusz to był brudny kundel któremu rzeżnik rzuca śmierdzące ścierwo bo już nawet na parówki się nie nadaje, a propos, kiedy ja ostatnio jadłem parówki ? nie przypominam sobie, nie stać mnie na taki rarytas, mam nadzieje ze po wymianie zarządu wreszcie będę sobie mógł kupić ze dwa kilo tego smakołyku i się najeść chociaż nie wiadomo bo w tym stanie żołądka który się skurczył do wielkości orzecha laskowego to ciężko będzie tam to zalokować bez ryzyka rozerwania ścianek.