Yeeez, widzę, że bardzo starasz się znaleźć dziurę w całym, ale Twoja matematyka się nie klei. Mylisz budżet operacyjny z rozliczeniem inwestycyjnym. Wyjaśnijmy to raz a dobrze
Te 13,6 mln AUD to nasza tarcza. To, że spółka ma te pieniądze w kasie, to gwarancja, że finał arbitrażu i prace na Tannenbergu są w pełni sfinansowane. GreenX nie musi robić nerwowych emisji na przeżycie, co jest bolączką wielu spółek poszukiwawczych.
Dlaczego akcje, a nie gotówka? Skoro mamy 13,6 mln AUD, to tym bardziej fakt, że doradca dostał akcje, a nie przelew, jest sukcesem zarządu. Zamiast uszczuplać te 13,6 mln o kolejne setki tysięcy na faktury, spółka zatrzymała gotówkę u siebie, a doradcy zapłaciła papierem.
Każdy mądry CEO woli zapłacić akcjami (które doradca weźmie tylko wtedy, gdy wierzy w ich wzrost), niż wydawać żywy cash, który może się przydać na niespodziewane okazje lub przyspieszenie odwiertów.
Konsultant to nie pijawka. To wsparcie prawne/geologiczne przy konkretnym projekcie. Te 13,6 mln AUD idzie na szerokie spektrum działań, od opłat prawnych po administrację. Specjalistyczne doradztwo to osobny koszt, który tutaj został sfinansowany w sposób mistrzowski, bez wydania ani jednego dolara z konta.
Twoje pytanie sugeruje, że skoro mamy kasę, to nie powinniśmy płacić akcjami. Jest dokładnie odwrotnie! Właśnie dlatego, że zarząd chroni te 13,6 mln AUD jak oka w głowie i płaci akcjami tam, gdzie się da, nasza sytuacja finansowa jest tak stabilna. Yeeez, zacznij odróżniać wydatki gotówkowe od inwestycyjnych, bo na razie robisz problem z tego, że spółka oszczędza pieniądze akcjonariuszy.