Osobiście nie umiem ocenić, czy rzekoma odpowiedź z PLW jest prawdziwa, jednak za prawdziwe oceniam zawarte w niej postulaty. I na tyle, na ile poznałem PLW i prezesa Kostowskiego, brzmi to wiarygodnie, a i oczekiwania zgodne są z jego założeniami i biznesem.
Powtórzę się - przed wytworzeniem produktu zwykło się badać, czy takowy ma szanse na zyskowną sprzedaż. Przed każdym przedsięwzięciem biznesowym należy takie "za" i "przeciw" zbadać i rozważyć wyniki takiego badania. Zwłaszcza, gdy na przedsięwzięcie wydaje się niemałe pieniądze. Nie wiem, czy w CFG to zrobiono. Nie chcę też umniejszać roli zespołu w stworzeniu dobrej jakościowo gry - bo o to absolutnie ich nie osądzam. Włożyli w temat serce i to się chwali, bo gra nie jest zrobiona półśrodkami i stanowi krwisty kawałek steka, tylko nie oblano tego przednim sosem gorgonzola... ;)
Pytanie brzmi - do kogo tak naprawdę należy funkcja biznesowa w spółce, a do kogo "programowanie". I chyba źle jest, gdy jest to połączone, bo arcydzieła można tworzyć, jednak ich twórcy często doceniani są dopiero po śmierci.
Inna rzecz, że "ręcznie" wszystkim sterować nie można. I tu jawi się największy kłopot prezesa Kostowskiego- zachować artyzm tego zespołu przy odpowiednim "kierowaniu" jego modelem biznesowym. Bo informatycy, ze swoimi zawodowymi "naleciałościami" (bez urazy), mają utrudnioną drogę do bycia przedsiębiorcami.
Choć i tu, i tu - cyferki. Chichot losu.