Czekałem tygodniami i miesiącami na to. Wiedziałem, że to się zdarzy. Poprzedni strzał, w którym sprzedałem kilkaset tysięcy akcji był 29 i 30 października tamtego roku. W międzyczasie była pewna szansa aby sprzedać ale pracuję etatowo i nie byłem w stanie ustawić zleceń, bo jak wiadomo, tylko raz w tygodniu było to możliwe. Ze stoperem w ręku wyprzedałem to aby, jeśli ogłosi upadłość, nie zostać z akcjami. Bo strata 45% to jedno a drugie, że gdy sprzedałem, to obniżyło mi to podatek od zysków. Gdybym ich nie sprzedał, to nie dość że nawet tej reszty pieniędzy mógłbym nigdy nie zobaczyć, to jeszcze podatek musiałbym większy zapłacić. Także, cieszę się, że po miesiącach czekania znalazł się ktoś, to wszystkie pozostałe akcje w jednej sesji ode mnie odkupił i życzę mu aby zarobił.