Syndromem sztokholmskim nazwałbym głosowanie na swoich oprawców z lewa i z prawa, bo droga i tak prowadzi do rze.źni, a już maso.chisty.cznym zachowaniem jest wstrzy.kiwanie sobie czegoś, co wyśle do innego wymiaru w relatywnie krótkim czasie.
No nie, scett?
I jak tam sundragon? Na koniec sesji było 11 czy 15% na plusie? x-D