Mimo wszystko chyba porównanie Boryszewa bądź co bądź pokomunistycznej średniej firmy z ustalpną kadrą techniczna rynkiem i marką (i moim zdaniem) postgarażowej wytwórni pustaków z wkładką to chyba nie jest mądre posunięcie.
Ale OK! Nie czepiam się. Jeżeli przykładowo można zarobić na gównie w słoiczku z kolorowa nalepka to zarabiamy.