Lokalni nie dali rady XTB (np. mBank), którzy palmę pierwszeństwa mieli w kieszeni i wydawało się, że nic tego nie zmieni - bo mieli kasę, mieli fachowców, mieli wreszcie wiedzę o lokalnym rynku i jak się poruszać w gąszczu regulacji - i co? mydło.
W wypadku konkurencji XTB, nie chodzi o kasę, czy marki - bo takich firm jest dużo.
Tu chodzi w dużej mierze o to, że nie da się przyjść z innego rynku, o innych regulacjach, o innej mentalności klientów i powiedzieć dadammm, jesteśmy, chodźcie do nas - każdy rynek rządzi się swoimi prawami i nawykami - potrzeba lat, aby to ogarnąć.
Podobnie ma XTB na innych rynkach, to nie jest proste skalowanie biznesu jakby się wydawało, to jest ciężka praca od podstaw - regulatorzy lokalni dają mocno popalić - posłuchaj wywiadów szefów tych firm.