Na BBI mamy od trzech miesięcy trend spadkowy. Niebawem zobaczymy go także w ujęciu 6-miesięcznym, a potem również i rocznym. Dlaczego? Dlatego, że nia ma fundamentalnych powodów do wzrostu kursu. Nie ma też sentymentu do akcji, której wartość po raz pierwszy od kilkunastu lat wzrosła, ale jak widać był to wzrost średnioterminowy i nie do utrzymania na dłużej.
Pozytywne informacje, RT i umowa członków zarządu między sobą o kupowaniu wspólnie akcji, nie spowodowały euforii na rynku, bo i nie mogły. Ich wymowa jest wprawdzie pozytywna, ale pieniędzy z tego dla akcjonariuszy wiele nie będzie, prawdopodobnie nic.:) Zawarcie porozumienia nie spowodowało wzrostu, ponieważ rynek zakłada słusznie, że członkowie zarządu nie będą zbierać akcji z rynku, tylko kupią je w pakietówkach/crossówkach. Być może akcje zostaną kupione od zorganizowanej grupy inwestorów, która zbierała/zbiera ten papier od dawna i, jak kiedyś pisałem, sprzeda je w wezwaniu po 5 złotych lub być może własnie teraz członkom zarządu.
Jeśłi ktoś uważa, że celem skupu akcji przez członków zarządu jest wzrost kursu, to prawdopodobnie srogo się zawiedzie. Deklaracja zwiększenia zaangażowania w akcje BBI wskazuje, że członkowie zarządu zamierzają tu pozostać na dłużej, to znaczy do czasu, aż na koszty ogólne zarzadu wydane zostaną ostatnie zaskórniaki lub do czasu, gdy nie znajdą się chętni na finansowanie długotrwałych i kosztownych fanaberii inwestycyjnych prezesa i kumpli. Żeby prezes i kumple mogli realizować swoje plany, muszą osiagnąć prawdopodobnie nawet 40-50% udział w kapitale. W każdym razie deklarowane 20% to za mało w sytuacji, gdy rozsierdzone fundusze kontroluja ok. 22%, a drobnica, nawet jeśli ma tylko 10-15%, to zapewne szczerze nienawidzi prezesa i kumpli i nigdy nie poprze ich w sytuacji konfliktu. Ja podejrzewam i spekuluje, że niebawem w akcjonariacie ujawni się nowy akcjonariusz, i jeśli będzie to branżowiec, to fundusze z dużym prawdopodobieństwem poprą go w zamiarze przejęcia władzy w spółce. Nowy, branżowy akcjonariusz zapewne lepiej zarządzałby BBI, o co zreszta nie jest trudno, tak niskie kwalifikacje mają prezes Skotnicki i kumple. Kwalifikacje zarządcze, ponieważ zarabiać pieniądze do własnej kieszeni on i kumple potrafią doskonale. Niestety zarządzanie majątkiem spółki wychodzi im znacznie gorzej. Przez ostatnie 4 lata spółka odpisała 100 mln złotych. A ile zarobili w tym czasie prezes i kumple? 8 mln pensji oraz ok. 3,2 mln tytułem posiadania udziałów spółkach powiązanych, które wynajmuja GK ogromne i drogie powierzchnie biurowe. I nawet nędzarz Serenus, który żyje dzieki kroplówce finansowej ( jest winny BBI ok. 30 mln złotych po odpisie już > 3 mln złotych długu), wynajmuje powierzchnie biurowe od spółki powiązanej z niektórymi (he, he?) członkami zarzadu BBI. Skąd bierze Serenus pieniądze, żeby płacić czynsz? Pożycza od BBI. Sprytne?
Ale wrócmy do meritum, czyli do spekulacji o wrogim przejęciu. To uważam, za wielce prawdopodobne. W ostatnich 4 latach wolumen obrotów wyniósł ok. 9,3 mln akcji, przy czym FF wynosi ok. 5,5 mln akcji. To pokazuje, że akcjonariat drobny wymienił się teoretycznie prawie w całości. To oznacza teoretycznie, że tu już nie ma tych, którzy mają akcje kupione drogo, powyżej obecnego kursu. Jednak nie zauważamy masowej realizacji zysków, a poza tym kto miałby kupić akcje od sprzedającej obecnie spekuły? Dodatkowo w takim wolumenie, skoro następne istotne przepływy pojawią się dopiero za rok lub później (Koneser) i zostaną przeznaczone, jak zwykle, na spłatę ogromnego zadłużenia (obecnie ok. 89 mln złotych) oraz nowe inwestycje, które pochłoną ok. 60 mln złotych śrdoków własnych do czasu uzyskania kredytów. Ile zostanie z zysku z Konesera dla akcjonariuszy? Myślę, że maksimum 8 mln złotych, akurat tyle, żeby wykonać uchwałę o skupie akcji w celu umorzenia. Tyle i nic wiecej. Każdy może sobie to policzyć sam i przekonać się, że moje szacunki są i tak optymistyczne.
A jednak spólka ma relatywnie duży majatek, który ja wyceniam netto (wartość likiwdacyjna) na ok. 21 złotych. Jeśli nowy akcjonariusz przejąłby władzę i przeprowadził uchwałę o likwidacji, co wszyscy poparliby z radością (wszyscy poza wiadomo kim), wówczas każdy akcjonariusz mógłby dostać właśnie ok. 21 złotych za każdą posiadaną akcję. Każdy, a więc i fundusze, które mają cenę zakupu (szacunki) 15-17 złotych/akcja. Widzimy, że dla nich taki scenariusz jest jedynym, który umożliwia dezinwestycję z nominalnym zyskiem. Czy prezes Skotnciki i kumpel potrafią wygenoerwac takie zyski spółki, żeby kurs siegnął 21 złotych? Sięgnął i utrzymał się wystarczająco długo, żeby fundusze mogły sprzedać posiadane akcje? Nie potrafią. Czy jest sprzeciw? Nie słyszę!:) No to dlaczego fundusze miałyby popierać prezesa i kumpli, gdyby pojawił się nowy akcjonariusz? Nie maja takiego interesu, gorzej niż obecnie, być już raczej nie może.
Ile akcji musiałby posiadać taki nowy akcjonariusz, żeby w porozumieniu z funduszam kontrolującymi ok. 22% kapitału, przegnąć prezesa i kumpli na ulice, w najwiekszy deszcz i w samych tylko kalesonach? Moim zdaniem wystarczyłoby ledwie kilka %, 3 lub 4 procent. Widzimy, że taki nowy akcjonariusz nie musiałby się nawet ujawniać z takim pakietem, ale na WZA byłoby to wystarczająco dużo, żeby nie tylko zmienić RN i tym samym zarzad ( w porozumieniu z fuinduszami), ale nawet przegłosować uchwałę o likwidacji BBI.
Spieniężenie majatku nie byłoby większym problemem. RT kupiłby L&W, który po zainwestowaniu > 200 mn złotych, co wynika z ostatnio podpisanej umowy, nie miałby wyboru, jeśłi nie chciałby stracić milionów. Pisanie, że BBI musiałby zejść mocno z ceny sprzedając L&W swoje udziały jest nieporozumieniem. Byłoby dokładnie odwrotnie, bowiem to L&W miałby większy kłopot, gdyby jeden ze wspólników wygaszął działalność i nie ponosił stosownych nakładów na tę inwestycję.
Zaskakujące jest to, że na forum taka spekulacja znajduje tylko negatywne recenzje, choc wykluczyć sie jej nie da. Kim są ci, którzy bluzgają na mnie z tego powodu? Czy perspektywa otrzymania za akcje ok. 21 złotych jest im niemiła, gdy kurs na parkiecie jest 4x niższy? Kto zapłaciłby im za akcje więcej? Prezes i kumple?:) Warto sobie odpowiedzieć na pytanie, komu służą działnaia na forum takich prymitywów jak all, rebbi, rex, bbdrup, xcore i podobnych prostaków.
Uważam scenariusz wrogiego przejęcia za wielce prawdopodobny. W tym przekonaniu utwierdza mnie zawiązanie porozumienia akcjonariuszy-członków zarzadu. Ci panowie nie mieli dotąd powodu, że zwiększać zaanagażowanie. Najpierw wystarczało im poisiadanie ok. 7% akcji i dopiero gigantyczne spadki kursu w roku 2018 połączone z ogromnym wolumenem obrotów (blisko 40% kapitału) skłoniło ich do zakupu od nie wiadomo kogo (he, he?) pakietu 5% i podniesienia udziału w kapitale do 14%. Dodatkowo w tajemnicy przed innymi akcje kupował delfin Szczepański, choć mógł to robić sam Szczepanski senior. Mógł, ale musiałby informować o tym rynek. Po co ta tajemnica? Nic nie dzieje się tu bez powodu, członkowie zarządu czują na karku zimny oddech nowego akcjonariusza i dlatego zbroją się w akcje, żeby się obronić. Ja uważam, że ta obrona okaże się nieskuteczna. Czy niebawem okaże sie, że członkowie rodzin członków zarzadu także posiadają akcje, o czym rynek nie wie? Taki prezes ma na przykład brata, który bez problemu akcje kupować może, czyż nie? Może i nie musi o tym informować nikogo. A hrabia Tyszkiewcz? Ten ma ojca, hrabiego seniora, który też może akcje kupować i nikogo o tym nie informować. Jeśli okazałoby się, że w/w są w akcjonariacie, to warto zadac sobie pytanie, dlaczego? Do tej pory prezes i kumple mogli rządzić posiadając 7-14% akcji, a tu nagle nie nie wiadomo dlaczego, zaplanowali zwięszenie udziału do > 20%. >20% czyli nawet do 40-60% też? Myślę, że zbliżamy sie do ostatecznego rozwiązania.:)
Ale do tego czasu będziemy mieli spadki kursu, dzięki czemu inwestorzy będą mogli kupować akcje tanio, a wśród nich na przykład delfin Szczepański, hrabia senior i umiłowany brat prezesa, a nawet nowy akcjonariusz z wrogimi planami, czyż nie?
Taka jest moja spekulacja.:)