Obserwuję to i w sumie nie wiem co myśleć. Po ostrej podbitce papier wrócił w okolice poziomu "zero". Taki scenariusz nakazuje mi zachować spokój. Gorzej jeśli zrezygnowani zaczną wywalać jeszcze niżej.
Ktoś kto robi zlecenie K na 30k papiera nie robi popychacza tylko podstawia koszyk, robi to albo ktoś kto prowokuje taki kurs albo ...albo ktoś nieświadomy. Tego czy w szafie leży trup nie wiemy i wiedzieć nie będziemy.
Mam parę akcji i trzymam się wersji, że wykres się odbije, a ten dziki pęd po ostrej podbitce to reakcja rozczarowanego rynku. Wszak wszyscy widzieli przecież tu zamykający się arkusz S...no coś tu się dzieje dziwnego. Mam nadzieję, że wyjdę z tego z godnością...