Forum Gospodarka i polityka +Dodaj wątek

Re: Judasze są wśród nas

Zgłoś do moderatora
Posłowie Bundestagu zaapelowali o wszczęcie śledztwa w sprawie rosyjskiego śladu sabotażu Nord Stream.
Posłowie Bundestagu z partii Zielonych i CDU, a także eksperci, zaapelowali do niemieckiej prokuratury federalnej o zbadanie eksplozji na gazociągu Nord Stream „we wszystkich kierunkach”, w tym ewentualnego śladu rosyjskiego, mimo że obecnie skupia się na wersji ukraińskiej.

https://newsua.one/uploads/images/default/345634e4256.jpg
Stwierdza to artykuł niemieckiej gazety „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS).

„Minęły ponad trzy lata od wybuchu na dnie Morza Bałtyckiego, który uszkodził rosyjskie gazociągi Nord Stream. Pierwszym podejrzanym, który został przekazany niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości, był Ukrainiec Serhij K. Jednocześnie politycy i eksperci uważają, że Prokuratura Federalna, jako organ prowadzący śledztwo, zbyt jednostronnie koncentruje się na podejrzanych Ukraińcach. Wskazują na nieścisłości w „ukraińskiej” wersji i dostarczają dowodów mogących wskazywać na zaangażowanie Rosji. Ponadto zwracają uwagę na to, że Moskwa miała silny motyw działania” – czytamy w artykule Konrada Schullera.
Zauważa się, że krytyka nasiliła się po tym, jak niemiecka Prokuratura Federalna 8 października na posiedzeniu Komisji Spraw Wewnętrznych Bundestagu oświadczyła, że ​​„nie ma żadnych informacji” na temat „postanowienia państwowego” ze strony Rosji. Zamiast tego, odnosząc się do Ukrainy, przypomniała publikacje medialne, zgodnie z którymi „udział ukraińskich struktur państwowych jest możliwy” i że jest to „przedmiot dalszych badań”.

„Posłowie Zielonych i CDU poinformowali teraz FAS, że prokuratura federalna powinna również rozważyć kierunek rosyjski. W frakcji Zielonych stwierdzili to wiceprzewodniczący frakcji Konstantin von Notz i rzecznik ds. energii Michael Kellner” – czytamy w materiale.

Również przedstawiciel CDU, członek komisji spraw zagranicznych Roderich Kiesewetter, stwierdził, że „śledztwo nie powinno wykluczać żadnej możliwości, w tym rosyjskiego autorstwa”.

Według krytyków ukraińskiej wersji, kilka dowodów wskazuje na rosyjski ślad. Jak powiedział FAS były główny analityk duńskiego wywiadu, FE Jakob Kaarsbo, duńskie siły zbrojne mają „122 zdjęcia sześciu rosyjskich okrętów wojennych na miejscu eksplozji na cztery dni przed nimi”. Wśród tych okrętów znajdował się „SS-750”, który „ma na pokładzie miniaturową łódź podwodną”.
Obserwacje Kaarsbo zostały potwierdzone przez zespół badawczy zlecony przez Uniwersytet Pensylwanii. W ich raporcie stwierdzono, że zdjęcia satelitarne i dane AIS wykazały, że w dniach poprzedzających eksplozje Rosja miała w rejonie zdarzenia kilka okrętów wojennych – „niektóre z nich były wyposażone w sprzęt do prowadzenia wojny podwodnej”. W badaniu wspomniano również o „SS-750”.

Według raportu, seria precyzyjnych nurkowań na głębokość około 80 metrów w wysokich falach, które ukraińscy nurkowie rzekomo wykonali z małej żaglówki, byłaby niezwykle trudna. Jednak urządzenia robotyczne, którymi dysponuje SS-750, są znacznie lepiej przystosowane do takich zadań.

Kolejny rosyjski trop dostarczyła niemiecka stacja telewizyjna RTL, która ujawniła, że ​​Diana B., której firma rzekomo wynajęła jacht „Andromeda”, posiada oprócz ukraińskiego paszportu również rosyjski. Ponadto w czasie operacji mieszkała na okupowanym przez Rosję Krymie, angażowała się w działalność prorosyjską i publikowała zdjęcia z podróży do Federacji Rosyjskiej.
Wskazuje również na „serię poważnych błędów” rzekomo popełnionych przez załogę Andromedy – na jachcie pozostawiono odciski palców, ślady DNA i materiały wybuchowe. Według „Wall Street Journal” podejrzani nie bali się nawet ozdobić jednostki ukraińską flagą.

Były oficer duńskiego wywiadu Kaarsbo zauważa, że ​​takie „amatorskie błędy” na jachcie przeczą „niezwykle profesjonalnemu” poziomowi pracy wymaganemu do przeprowadzenia podwodnej eksplozji. Nie wyklucza, że ​​rejs Andromedy mógł być „bardzo dobrze przygotowaną operacją pod obcą banderą”: jacht rzeczywiście mógł wypłynąć w morze, ale jest wysoce prawdopodobne, że „prawdziwą pracę” wykonały rosyjskie statki, które znajdowały się w pobliżu w tym samym czasie.

Jednocześnie wskazuje się, że Rosja miała w rzeczywistości silny motyw, aby wysadzić obie nitki gazociągu Nord Stream – aby uzyskać „przypadek siły wyższej” i uniknąć wielomiliardowych kar za brak dostaw gazu do Niemiec.

„Latem 2022 roku Moskwa próbowała zmusić Niemcy do ograniczenia wsparcia dla Ukrainy, ograniczając dostawy gazu przez Nord Stream, a pod koniec sierpnia całkowicie je wstrzymując. Europejskie firmy, takie jak niemiecki Uniper czy francuski Engie, znalazły się w krytycznej sytuacji, ponieważ musiały wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec konsumentów i były zmuszone kupować gaz po znacznie wyższych cenach” – czytamy w artykule.
Ponadto Uniper potwierdził FAS, że pozwał Gazprom Export w Sztokholmie i uzyskał prawo do odszkodowania w wysokości 13 miliardów euro w 2024 roku.

„Kiesewetter konkluduje, że skoro kwoty odszkodowań rosły z każdym dniem, Rosja potrzebowała „sprawy wyższej”, aby uniknąć jeszcze większych roszczeń. A eksplozje w Nord Stream, według Kellnera, „najwyraźniej uchroniły Rosję przed dalszymi kosztownymi karami” – zauważa materiał.