Donald Trump o zakończeniu wojny w Ukrainie. "Rosja zatrzyma jakieś tereny"
Rosja zatrzyma dla siebie jakąś część ukraińskiego terytorium — ocenił w wyemitowanym w niedzielę w wywiadzie USA Donald Trump. Amerykański przywódca zwrócił uwagę, że Kreml opanował te tereny w ramach działań wojennych. Zdaniem prezydenta Stanów Zjednoczonych Władimir Putin jest jednak "otwarty na zakończenie wojny".
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraina-odzyska-wszystkie-terytoria-zdecydowane-slowa-donalda-trumpa/1ezcn6h
„Główny mediator (Trump) z powodzeniem rozegrał Tomahawki. W swój charakterystyczny sposób, napinając światową opinię publiczną. I zakończył grę w najlepszych tradycjach wysyłania atomowych okrętów podwodnych. Przepraszam, bracie, nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Trzeba przyznać, że jak dotąd Trump jest dość stanowczy w swoim stanowisku: „To nie moja wojna, to wszystko wina tego i dio ty B”. Jednak nawet ten idi ota był przeciwny wysyłaniu broni dalekiego zasięgu.
Miedwiediew otwarcie podziwia, jak Trump „grał” z Ukrainą. Teraz staje się jasne, dlaczego Kreml nie był ani trochę zaniepokojony ewentualnym przekazaniem Tomahawków: de facto – całkowity spokój, de iure – kilka nic nieznaczących oświadczeń „dla porządku”. Putin od początku wiedział, że agent "Kr as now" Trump nie dostarczy Ukrainie broni dalekiego zasięgu.
Od dawna powtarzam: Trump jest całkowicie pod kontrolą Kremla. A takie „pochwały” ze strony władz to tylko kolejne potwierdzenie.
Ważne jest, aby zrozumieć: Miedwiediew to nie tylko pijak (choć niewątpliwie kocha alkohol bardziej niż własną rodzinę). To jeden z najstarszych powierników Putina, osoba, która wspiera go od pierwszych dni formowania się reżimu. Dlatego publiczne uznanie „mądrej polityki” Czerwonej Dyni i ich zbliżające się spotkanie z Putinem po publicznym upokorzeniu USA nie jest zbiegiem okoliczności, lecz demonstracją siły. Kreml nie udaje już, że wszystko, co dzieje się w Białym Domu, to „zbieg okoliczności”.