Taka prawda, że była zawarta umowa przyrzeczona na nieruchomości i sąd Państwa Babińskich rozjedzie. Pani Beatą może pisać i wymawiać ile chce i tylko narazi się na odszkodowanie i pokrycie kosztów, a ziemie i tak będzie musiała sprzedać AQT, chyba że w umowie są jakieś zapisy, pozwalające jednej ze stron wycofać się. Pan Dominik Staroń doskonale wie, że Beata Babińska nie ma pola manewru, chciał temat załatwić polubownie, a jeśli w trybie postępowania sąd orzeknie działanie na szkodę spółki, a tym samym akcjonariuszy to Państwo Babińscy zostaną mocno uwaleni na poczet przyszłych roszczeń ze strony spółki i akcjonariuszy, którzy ponieśli stratę.