No cóż, nie znam się na zasadach księgowości w tym zakresie. Nie wiem, na ile muszą, a na ile mogą takie przychody "odwlec" w czasie. Dodatkowo tak naprawdę polegamy tylko na stronie internetowej, z której wiemy tylko, że dom nie jest już dostępny (nie wiadomo, co rozumiane jest przez "sprzedany" - podpisanie umowy? przedwstępnej? przyrzeczonej? wpłata jakiejś zaliczki? zapłata pełnej ceny? etc.).
A z innej beczki - generalnie od paru sesji ktoś ładnie dobiera (pomijając Członka Rady Nadzorczej), czyżby szykowały się dobre wyniki?