Chłopie, cała część tego wywiadu, którą przywołujesz to opowieść o akcji "drony na wschód". Skoro domagasz się do niej linka to znaczy, że nawet nie przesłuchałeś tego wywiadu. Prezes mówi o 140 dronach, które przeprogramowali dla UKR. Mówi też, że wysłali im wszystko, co mieli, swoje prototypy, drony testowe itd. Później omawia drona, którego przyniósł do studia. Nota bene myli go na początku z dronem Wektor. Potem dalej wyjaśnia dlaczego nie ma podczepień dla broni w dronach i kończy tym, że to UKR doczepiają sobie, co tam potrzebują.
Konkludując, wyprodukowany przez nich dron, który jest w studio został najpewniej wysłany jako jeden z wielu wśród przeróbek. Stąd liczba mnoga. Prezes twierdzi, że go UKR wybrali, ale nie potrafi powiedzieć czemu i wprost mówi, że dron robi to samo, co inne. Oczywiście najpewniej testują swoje drony w UKR. To rozsądne, ale nie świadczy o żadnym kontrakcie. Nie ma też potwierdzenia takiej umowy w tym, że do dziś nic nie wiadomo o latających dronach S. w UKR. Za to prezes typowo bajczy o atakach rojów, które opracują wkrótce i o niszczeniu WRE, z którym do tej pory nie może sobie poradzić całe NATO. Gdyby prezes był biznesmenem uruchomiłby produkcję jakiego elementu do dronów i korzystając z kontaktów wysyłał go do UKR, ale za kasę, np. jakiś fundusz z krajów Zachodu. Ale do tego trzeba być biznesmenem nie marzycielem startupowym.