Ja nie byłem ale znam kogoś kto był, tak przynajmniej pisał na internetowym forum i ten ktoś pisał, że stoisko łahfholu to była taka otwierana blaszana buda typu "szczęka" z lat 80'. Podobno był któryś prezes w switrze w romby i opowiadał ze niedługo lecimy na ath bo wcześniejsze bezproduktywne informacje były tylko zasłona dymną. Mówił o azjatach i obywatelach państw zza Buga których poznał w kolejce do szaletu na spotkaniu biznesowym w Słomczynie. Nie był wiarygodny ale częstował papierosami na potwierdzenie pewności swoich słów. Można było wygrać w loterii markowy długopis, butelkę żytniej, meble balkonowe, ciepłe palto na okres zimowy. Najwięcej osób wygrało palto, warunkiem uczestnictwa było sowite ubranie w pakiet akcji spółki, wygrywał ten kto jest ubrany na jak najwyższym poziomie, ponoć był ktoś kto kupił sobie dziesięć kila papieru po 30zl.
Autor nie pisał kto to był, napomnknal jedynie że z twarzy był podobny do Winstona Wolfe'a z Pulp Fiction. Dostał nagrodę specjalna, człowiek podający się za prezesa zabrał go do stojącej obok przyczepy Niewiadów gdzie chłop dostał propozycje objęcia stanowiska prezesa zarządu spółki na rynek mongolski. Nie wiem czy wierzyć w to co tam przeczytałem bo post szybko poleciał i być może to tylko fikcja? Może właśnie w ten sposób kupuje się plotki i sprzedaje fakty? Może ten gościu ubrany po 30zl zrewolucjonizuje mongolski system walutowy? Chłopaki co myślicie? Warto dopchać jeszcze kilka kilo skoro wiszę po 6,90? Przecież poza obrotem giełdowym nasz papier chodzi po 45zl? Pomuscie