Na gieldzie jak w zyciu - swoja szanse w koncu dostaje kazdy. W pewnym momencie spolka dostaje okolicznosci, ktore sa szansa na jej sukces. I wtedy okazuje sie ktora byla na to gotowa. Ktora budowala (bez kamer) swoj potencjal. Kiedy rynek dowiaduje sie o rekordowych kontraktach i zyskach nikt nie pamieta o tych drobnych ruchach do przodu. Widzi sie tylko spektakularne zdarzenia. O tym lubimy czytac. Ale kiedy w jakims wywiadzie, dziennikarz zapytal CEO, nie pamietam jakiej spolki, ktora byla juz poza konkurencja w swojej branzy, co spowodowalo, ze tak odjechali, to ten powiedzial, ze tylko troche udoskonalali kazde zagadnienie swojego biznesu. Robili male postepy, poprawiali odrobine, temat po temacie, nie spektakularnie. I w pewnym momencie po prostu osiagneli punkt ciezkosci. Blirt i inne biotechy maja kase z covidu (przynajmniej czesc z nich), przeszli ostra lekcje jak to jest bawic sie w duzej piaskownicy. I albo zbuduja teraz swoj potencjal na trwale albo nie.
W Blirta niezmiennie wierze i to jest tez oparte ostatnio o raczej drobne zdarzenia (ale bardzo spojne), ktore maja miejsce od wielu tygodni, Pati dzis zalaczyla jedna z nich. Spolka mocno skupia sie na wszystkim co dotyczy jakosci. Blirt nie musi szukac na siebie pomyslu. Blirt juz ma katalog wlasnych wysokomarzowych produktow, ktorych zostosowanie w nowoczesnej diagnostyce i terapiach rosnie dynamicznie (pomijajac covid). Wiec taki niepozorny atest jest milowym krokiem. Bez rygorystycznych atestow jakosci Blirt mial ograniczone mozliwosci na globalnym rynku odczynnikow. Tylko i az tyle. Certyfikat jest. I bardzo dobrze. Kolejna pileczka do koszyka w budowaniu swojego potencjalu. A co do koszyka, to Jordan powiedzial, ze im ciezej trenowal, tym w meczach coraz czesciej mial farta. :) Taki paradoks. Tego zycze Blirtowi i akcjonariuszom.