Kierunek to raczej 10 groszy, na tym czy innym parkiecie - prawdziwy armagedon ten spółki. Sprzedałam co miałam. Po następne bajki wybiorę się na warszawa czyta dzieciom, bo czytanie komunikatów o pozyskaniu kolejnych klientów za grosze, dalszemu rozwadnianiu tracącej na wszystkim spółki przestaje kojarzyć mi się dobrze. A groszy w portfelu coraz mniej.
Ograniczyć tempo wydawania kasy? Jak? Chcąc sprzedawać chociażby lemoniadę na ulicy w stanach trzeba się liczyć z kosztami, ludzie, stragan, zezwolenia, cytryny.. to nie będą grosze!
Zbieram moje grosiki do pudełka i uciekam. Dzyń dzyń dzyń.