Nie bardzo widzę co ta nowa ustawa o OZE ma zmienić w sytuacji EZO.
Nowe przepisy mogą pozwolić kwalifikować jak dziś 42% wytworzonej energii elektrycznej jako energię zieloną (wówczas są zielone certyfikaty). Taka kwalifikacja może jednak mieć miejsce tylko wtedy jeśli do wytworzenia energii elektrycznej używa się wsadu zielonego (biodegradowalnego w 100% - nie w przypadku EZO) lub wsadu mieszanego z frakcja biodegradowalną w ilości min 42%.
Jeśli biznes model EZO zakłada przerabianie plastiku na energię cieplną i elektryczną to co to ma wspólnego z OZE i certyfikatami.
Poza tym przyznane certyfikatów przez URE poprzedza audyt technologii i badania morfologiczne wsadu pod kątem zawartości frakcji biodegradowalnej a to nie jest "bułka z masłem".
Zalecam wstrzemięźliwość w zbyt szybkim i daleko posuniętym wyciąganiu wniosków.