II kwartał 2010 był bardzo słaby w spółce. Graal miał wtedy dość dużą stratę. Wijata - chyba bojąc się wykazania takowej - dokonał fikcyjnego zabiegu księgowego polegającego na zaksięgowaniu w przychodach finansowych Graala 4,9 mln zł dydidendy otrzymanej od Korala. Tym sposobem zwiększył przychody spółki o 4,9 mln i tym samym "sfałszował" na papierze jej faktyczne (złe) wyniki. Kłopot bowiem polegał na tym, że Koral jest spółką w 100 procentach należącą do Graala a w przypadku operacji pomiędzy spółkami działającymi w 100 procentach w jednej grupie nie wykazuje się ich. Po prostu się je pomija, gdyż wszystko dzieje się w jednej "rodzinie". Stąd wynik w II kwartale 2010 był zawyżony o 4,9 mln zł. Wijata zapewne wiedział że audytor to z raportu wyrzuci więc wykorzystał bardzo dobry w branży IV kwartał i przeprowadził manewr odwrotny. A więc "cofnął" z wyników tę dywidendę, czym - również fikcyjnie - obniżył wynik IV kwartału o 4,9 mln zł. Dlatego w rzeczywistości w IV kwartale spółka miała o tyle zysku netto więcej aniżeli to co wykazała. W skali całego roku nie ma to wpływu na wynik ponieważ saldo tego zabiegu wyszło na zero, ale bardzo obniża to i tak już niską wiarygodność spółki, bo pokazuje że jest w stanie posunąć się do krótkotrwałego oszustwa by zatuszować złe wyniki. Ale cieszmy się IV kwartałem bo był na prawdę super ! Mam nadzieję, że teraz Graal to pociągnie dalej. A z Wijatą powinien się jak najszybciej pożegnać. Pozdrawiam.