Tak sobie myślę, że bessa i spadki tak wszystkim obrzydły, że nie robią już na ludziach wrażenia obniżki reitingów, a nawet bankructwo Grecji, czy Włoch. Tak się to wszystko oklepało, że nie wiem jakiego trupa z szafy trzeba wyciągnąć, aby zwalić indeksy.
Dokupiłem po 0,61 i liczę na wzrosty, choć przyznam, że nie jestem przekonany do końca. :)