W teorii taniej jest przejąć wrogo niż dawać spore wezwanie. Stąd te zapisy nowe. Chyba do zarządu to dotarło, że na giełdzie każdy może kupić, a wolumeny szły ładne. Ale nie sądzę, aby mieli już obgadane wiele rzeczy z kupcem. Pewnie rozmowy były, jak to w biznesie.
Gościu z USA. Wykładam miliard złotych. Sprzedajecie?
Goście z data. Sorry Winnetou, ale nie.
I tyle. :)