Twoja teoria wydaje się być mało prawdopodobna. Kilka lat temu, jak przejmowali spółkę, to była nowa emisja za 100mln pln, w której obejmowali akcje po cenie nominalnej 0,80pln. Dzięki temu mają dziś 90%, bo gdyby je obejmowali po cenie rynkowej, albo po takiej jak kupowali od Comsa, to nie objęliby 125mln akcji, tylko np. 50mln za te same pieniądze i mieliby mniejszy udział w całości. Gdyby teraz chcieli dokapitalizowac spółkę, to zrobiliby kolejną emisję za np. 100mln pln po 0,80pln za akcje i nabyliby kolejne 125mln akcji, zwiększając swój usział do takiego poziomu, że mogliby zdjąć spółkę z giełdy. Nikt nie obejmuje po cenie rynkowej mając możliwość objęcia po nominale. Pompowanie kursu do poziomu 5, 10, czy 15pln nie poprawia wskaźników. Nie wiem, czy firmy finansujące spojrzałyby na to i powiedziały, że to świetne zabezpieczenie kredytu na akcjach, które mają wskaźnik C/WK np. 20. To tak jakbyś wziął kredyt na 10mln pln zabezpieczony kawalerką w Pcimiu Dolnym o wartości 150tys. pln, bo np. ktoś za nią zapłacił 10mln pln. Poza tym mogą przecież objąć akcje serii D za obligacje serii G i F. Nie wiem jak byłoby to rozliczane, ale spółka nie musiałaby wykupywać obligacji, więc tak jakby zyskała 17mln pln. Dziwię się, że oni jeszcze tych akcji nie objęli.
Prędzej bym uwierzył w to, że skupują z rynku, żeby wycofać z giełdy. Tylko musieliby skupić ponad 9mln akcji do ztobienia wezwania. Robienie wezwania przy wysokiej cenie byłoby bez sensu, bo za ostatnie 5 procent zapłaciliby majątek.