Nikt kasy nie dostał. Biura puste. Ci co zostali (dosłownie pojedyncze osoby) już od dawna mają status wolontariusza. Ta spółka może sprzedać to co ma do sprzedania, wyemitować to co ma do wyemitowania, spłacić część zadłużeń (na wszystkie nie starczy) a potem ogłosić upadłość bo nic więcej nie są w stanie zdziałać z takimi długami brakiem kadry. To drugie jest nawet chyba istotniejsze, bo jak zarobić kasę i wyjść na prostą jak nie ma komu pracować? Smród pewnie szybko nie minie więc, nikt się raczej nie znajdzie na miejsce tych co uciekli.