1. Audyt JORC, na który powołuje się tekst, czarno na białym wykazuje:
- 93 miliony ton to zasoby wykazane (Indicated) – czyli zbadane z najwyższym stopniem pewności geologicznej.
- 208 milionów ton to zasoby prawdopodobne (Inferred) – które w trakcie obecnej koncesji badawczej JSW może z łatwością przekwalifikować na zasoby operatywne.
Łącznie daje to
ponad 301 milionów ton węgla koksującego typu 35 (Hard Coking Coal). To najwyższa, światowa klasa surowca metalurgicznego – dokładnie taka, jaką wycenia australijski benchmark FOB oraz chińskie kontrakty na giełdzie DCE, które – jak sam zauważasz na Barcharcie – rosną stabilnie w strukturze contango do maja 2027 roku.
2. Nowa matematyka wyceny: Kosmiczne 300 miliardów złotych
Jeżeli urealnimy wycenę złoża o twarde dane z raportu JORC, dochodzi do całkowitego przemodelowania fundamentalnej wartości JSW:
- Przyjmując konserwatywną cenę rynkową na poziomie ok. 240–250 USD za tonę (ok. 1000 PLN/t), wartość surowca zalegającego w samym złożu Dębieńsko (In-Situ Value) rośnie z szacowanych wcześniej 100 miliardów do astronomicznych 300 miliardów złotych.
Nawet jeśli algorytmy quant dyskontują tę wartość o koszty wydobycia (MCC) i rozciągają ją w czasie, to wprowadzenie do arkusza wyceny perspektywy zabezpieczenia dostaw dla UE na kolejne 30–40 lat powoduje, że wskaźnik Ceny do Wartości Księgowej (P/BV) dla JSW na obecnych poziomach cenowych (26 zł) staje się absurdalnie, wręcz groteskowo niski. Spółka jest po prostu skrajnie niedowartościowana.