Teoretycznie możliwe.
Na minus:
ECC zawaliło najpierw przy premierze Drifta do końca utrzymując że gra jest na ukończeniu a byli głęboko w d... PlayWay jak się zorientował jaka jest skala problemów to umył ręce od tego tytułu i znalazł dla niego nowego wydawcę.
ECC zawaliło potem przy premierze CMSR nie dotrzymując kontraktowego terminu. PlayWay zainwestował wówczas w aktualizację i promocję starego CMS, który tak się aktualnie czkawką odbija przy próbach promocji CMSR. Możemy zgadywać że kwas przy tym był niemały skoro PlayWay do końca twierdził że nie zna daty premiery gry CMSR.
Biorąc pod uwagę powyższe PlayWay już od miesięcy nie powinno być w akcjonariacie a jest tylko dla tego że dawna polityka firmy zakładała że nie wychodzi ze swoich spółek. Ta się aktualnie zmieniła ponieważ była zbyt oczywista i pod ich szyldem zaczęły kwitnąć mniej lub bardziej ciemne biznesy.
Na plus:
ECC pozyskał jednak grubą dotację na realizację GearShift co jeżeli projekt rokuje nadzieje to jest wielką wartością dodaną do spółki. To wie PlayWay, nie my. Jeżeli PlayWay wchodził po cenie nominalnej w akcjonariat to kosztowało go to niecałe 550 000 zł a wartość dotacji to 5 000 000. I znowu JEŻELI pieniądze te nie zostały zmarnotrawione, jest to lewar inwestycyjny wart w sumie niewielkiego ryzyka.
CMSR było opóźnione ale ukończone na topowym poziomie. Jest to produkt i wartość ECC. Aktualnie PlayWay trzyma się przy CMS21 w które zainwestował wcześniej pieniądze a CMSR zdany jest na słabą wewnętrzną promocję ECC ale nie wiemy czy po wyczerpaniu się monetaryzacji tej pierwszej gry, wydawca i współwłaściciel nie zechce się tanio przerzucić na nowszą, lepszą wersję i kontynuować spijanie śmietanki. Promyczek nadziei to dystrybucja CMSR z konta PlayWay a także fakt że pierwotna umowa dystrybucyjna obowiązuje i wydawca ma z tego jakieś pieniądze. Nie było informacji by coś się w tym temacie zmieniło.
DRIFT21 to wtopa. ALE spóła wyciągnęła szereg wniosków. A to już coś. Rozstała się z personą o inicjałach P.G. (inicjały oczywiście wymyślone a ich zbieżność oczywiście przypadkowa), której sama spółka w ładny, zawoalowany sposób zarzucała niekompetentny feedback dotyczący fizyki jazdy. Niezależnie od przyczyny, trudno, zdarza się najlepszym niezależnie od posiadanych inicjałów. Nowy wydawca okazał się kompetentny i oddelegowany spec od fizyki jazdy a także zewnętrzny zespół testowy uratowali temat na tyle na ile to było jeszcze możliwe. W świecie PC gra jest spalona natomiast jest podpisana umowa wydawnicza na konsole i tam są zapisane konkretne pieniądze (500 tys euro) stanowiące wartość dodaną spółki. I mamy następne JEŻELI, spółka wyciągnęła tyle wniosków ile powinna to w najbliższych miesiącach zobaczymy Drifta na konsole. Już przed premierą CMSR spółka informowała że wnioskiem jest nie data a jakość. Nie znamy daty kontraktowej ani postępu prac toteż PlayWay wie - my pożyjemy zobaczmy.
Słowem podsumowania:
Kiedyś siedziałem przy stoliku z dwoma bardzo, bardzo doświadczonymi wygami biznesu. Doszło między ich firmami do kwasu, który teoretycznie powinien skutkować wymianą ciosów i wieloletnimi procesami. Ale byli aż nazbyt doświadczeni. Na pytanie czy idzie się dogadać padła odpowiedź że dopóki pieniądze leżą na stole - zawsze. Trochę to trwało i niemało kosztowało ustalenie pozycji siłowej przez kancelarie prawne ale się dogadali. Dzisiaj dalej robią razem biznesy.
Jak grasz w Monopoly to ze starym graczem szybko się dogadasz i któryś z was wygra. Tam zwycięzca może być tyko jeden ale spróbuj tego z nowym.
Tak więc trzeba sobie odpowiedzieć na chyba niemożliwe pytanie: ile się o życiu i prawdziwym biznesie nauczył prezes ECC a także jaką faktycznie wartość dla PlayWay stanowi ta spółka.
Pozdrawiam Wszystkich i życzę Każdemu milionów na koncie.
Nie tym iwestycyjnym, tym podręcznym na waciki :)))
I starym indiańskim pozdrowieniem:
Howgh....