Jeśli ktoś inwestuje a nie gra to jest uzasadnione żeby nie sprzedawać ze stratą. Wygląda to tak, że człowiek zamiast trzymać kasę w banku 7-8% rocznie odsetek lokuje w akcjach np. Millenium zapomina a po kilku latach odsprzedaje. Zarobi czy straci? W tym czasie sobie normalnie pracuje nie traci czasu na giełde i te pierdoły. Kto wtedy jest do przodu? Znajomy miał akcje PKN i wystawił zlecenie sprzedaży na 65 PLN jak kurs był 48 nawet makler się dziwił ale po kilku miesiącach akcje się sprzedały. Taka to różnica. Nie czaruj sie bo w takiej koniunkturze każdy kto gra to straci. Nit traci kto niesprzeda!!! Moja metoda jest taka, że inwestuje niepotrzebną kasę (odłożoną dla syna na dorosłe życie ma 6 lat) ale trochę częściej kontroluję kurs nigdy nie sprzedaje ze stratą czasem uśredniam. Polecam tą metode dla cieniasów i dla tych co sami się uważają za rekinów!