Chciałbym wyrazić moje cierpienie tym o to napisanym przede wszystkim mojego autorstwa jakże zacnym eleganckim i kunsztownym dziełem.
O nadziejo !
Ah piękna Polska wiosno !
Ileż niesiesz nadziei!
Mijały dni i miesiące a ja wypatrywałem nadziei na zielonej łące....
Przykuty ze skały jak Prometeusz bez chwały!
I sępy resztki nadziei wydziobały !
Nagle jak strzała w młodego jelonka wbiła się w nogę!
Upadłem !
Cud! Nie szyja! Nie głowa! nadal żyje !
Ranny ! Wstawać ? Wierzyć ?
Oddech jest serce rozdarte i rana otwarta
Zamarłem...
Co dalej?
Czekam w trawie!
Krwawię....
Niech mnie nie znajdzie chce żyć !