„Nie da się budować samochodów elektrycznych, wiatraków i energetyki słonecznej ani utrzymać nowoczesnej armii bez tych metali. Dlatego właśnie podmorskie kable energetyczne są tak drogie. Tak to wygląda, gdy stawia się morską turbinę wiatrową u wybrzeży wyspy Nantucket i chce się przesłać tę energię na ląd, będąc ‘eko’. To wszystko jest z miedzi — miedź, miedź, miedź, miedź, miedź. Rynek miedzi już teraz — praktycznie od jutra — ma mieć wartość 270 miliardów dolarów rocznie. I skąd ten metal ma się wziąć? Nie ma żadnych zapasów miedzi.”
„Ile miedzi zużywamy? Konsumujemy 30 milionów ton miedzi rocznie, z czego tylko 4 miliony ton pochodzi z recyklingu. To oznacza, że aby utrzymać 3% wzrostu PKB… proszę uważnie posłuchać — bez żadnej elektryfikacji… przy spalaniu ropy i gazu. Aby utrzymać globalny wzrost PKB na poziomie 3%, musimy w ciągu najbliższych 18 lat wydobyć tyle samo miedzi, ile wydobyliśmy przez ostatnie 10 000 lat (łącznie). W ciągu najbliższych 18 lat muszę wydobyć tyle samo miedzi, co przez ostatnie 10 000 lat… bez elektryfikacji, bez centrów danych, bez energii słonecznej i wiatrowej oraz bez zazieleniania światowej gospodarki. Nie macie żadnego pojęcia, z czym się mierzymy. Śnicie.”
„A zapotrzebowanie na energię przekracza wszystko, co jesteście w stanie sobie wyobrazić. To jest po prostu szaleństwo. Dlatego przychodzimy tu z perspektywy najbardziej podstawowych branż i mówimy wam: miedź to pieniądz. Możecie zbudować dom z miedzianych cegieł. Za 10 lat możecie po prostu zburzyć ten dom i za zysk kupić flotę elektrycznych Lamborghini… bo dolar przegrywa w starciu z miedzią. Dolar przegrywa z złotem. Dolar przegrywa z wodą i żywnością. Stoimy u progu ery hiperinflacji.”
Pozdrawiam,
Czarny_J