Pomijając tajemnicze początki kapitału Sztuczkowskiego, które mogą jeszcze mocno oddziaływać na współczesność, to przy takim sposobie zadłużenia klucze do przemian tkwią i tak w rękach Sztuczkowskiego, jak chłop jest mało ambitny to będzie w tym biznesie wegetował dobrze sobie żyjąc do śmierci za wyskubaną kasę, ale gdy jest bardziej ambitny to musi coś zmienić, aby odzyskać pozycję. Ponieważ sam kasy nie wyczaruje na spłaty, to pozostaje mu podzielić się swoim majątkiem, którego de facto i tak nie jest obecnie właścicielem i musi go jakoś wykupić.
Skoro chłop wszystkie swoje aktywa przerzucił do CIF, to chyba nie robił sobie tyle zachodu dla jaj, a jakaś strategia w tym musi być głębsza, jeżeli stoi za tym tylko inwestor finansowy, który wie, że musi się ugiąć, bo spółka nie sprosta spłatom, to pewnie będzie tu strategia płytka z upłynnianiem akcji (chociaż niekoniecznie, może to pociągnąć też dalej). Najlepszym rozwiązaniem jest inwestor branżowy lub finansowy+branżowy.
PGZ byłoby tu chyba inwestorem optymalnym i odpowiadającym wszystkim stronom. Pozycji Sztuczkowskiego nie zdyskredytuje. Ponadto PGZ z tym swoim państwowym kołchozem musi iść w kierunku prywatyzacji. Natomiast PO się sypie i przed wyborami ogłoszenie „reprywatyzacji” HCz. oraz ekspansji PGZ na prywatne huty COG to bylaby niezła kiełbasa wyborcza i odtrutka na prywatyzację lasów, szpitali itp. szwindli.