Patrzę w tę szklaną kulę i już widzę…
Hemp odcina się od Hemp. Konopie out, kosmos albo AI in — bo przecież nic tak nie sprzedaje marzeń jak rakieta i algorytm.
Najpierw pójdzie kilka bardzo poważnych komunikatów o misji, wizji i nowym, przełomowym profilu działalności, najlepiej z angielskimi słowami, których nikt nie rozumie, ale wszyscy czują, że to przyszłość.
Coś w stylu: AI-driven space solutions for tomorrow. Brzmi? Brzmi.
Hype poleci sam. Wszyscy zapomną, że to kiedyś był Hemp bo przecież nowa działalność = nowa szansa = czysta karta. Reset pamięci jak w Windowsie.
Oczywiście pojawi się też kilku krzykaczy, co będą tłumaczyć, że oni wiedzieli od początku, że to jedyna słuszna droga i że kto nie kupił, ten nie rozumie rynku. Klasyka gatunku.
Kurs? Przez chwilę kilkaset procent, bo przecież lecimy w kosmos, a w kosmosie grawitacja słabsza, więc i wyceny lżejsze.
A potem…spokojny, dojrzały komunikat, że dla realizacji ambitnej strategii konieczna jest emisja. Bo wizja wizją, ale rakiety i serwery na prąd nie chodzą.
Tak mi wyszło z kuli.
Z wrażenia aż mi się ręka omskła i rozlałem herbatę. Fusy spojrzały na mnie, westchnęły i powiedziały: tak było, tak będzie.