Masz rację, że każdy inwestuje na własne ryzyko – i dobrze, że to podkreślasz. Ale warto też spojrzeć szerzej, bo sytuacja Coali jest bardziej złożona, niż się może wydawać.
To prawda, że spółka sprzedała swoją ukraińską jednostkę operacyjną w marcu 2025 i obecnie nie prowadzi już wydobycia na Ukrainie. Ale z drugiej strony, Coal Energy oficjalnie ogłosiła strategię na lata 2023–2026, w której jasno deklaruje wejście w sektor surowców krytycznych zarówno w UE, jak i w samej Ukrainie, a także świadczenie usług górniczych w Europie. To nie są domysły, tylko komunikaty ESPI i oficjalne raporty.
W kontekście umowy USA–Ukraina sprawa jest taka, że ta umowa może otworzyć dostęp do nowych koncesji, funduszy i partnerstw, a Coal Energy – jako spółka z know-how i już zapowiedzianą transformacją – może próbować wrócić do gry przez nowe projekty (np. z wykorzystaniem podmiotu w Katowicach). Nie ma gwarancji, że im się uda, ale to nie jest już tylko “gniot z Donbasu”, tylko spółka w przebudowie.
Czy hype jest przesadzony? Możliwe. Czy ryzyko jest wysokie? Na pewno. Ale twierdzenie, że “nic się nie zmieni” po tej umowie, to też pewne uproszczenie. W takich sytuacjach nie warto ani ślepo wierzyć, ani całkiem lekceważyć – tylko obserwować fakty i komunikaty.
Pozdrawiam i również życzę miłego. Może za kilka miesięcy będzie wiadomo, kto miał rację :)