A to fragment wywiadu z głównym udziałowcem. Polecam.
(...)
Kontrolowana przez pana spółka Broad Gate kupiła ukraińską firmę Fesenko, do której należy niewielka (moc przerobowa to 60 tys. ton ropy rocznie) rafineria. Za Fesenko Broad Gate ma zapłacić w pierwszym etapie równowartość kapitału zakładowego, czyli niespełna 15 tys. zł.
Faktyczna zapłata zostanie uiszczona w 2012 r. i będzie stanowić maksymalnie dwukrotną równowartość zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA) rafinerii za 2011 r. Zostanie ona wypłacona w akcjach Broad Gate. Umowa została tak skonstruowana, by zmotywować dotychczasowych właścicieli rafinerii, którzy wciąż będą nią zarządzać, do działania nad przywróceniem zakładowi dobrej kondycji.
Zakład miał więc problemy?
Podstawowym jego problemem były dostawy surowca. Były nieregularne i nie pozwalały na wykorzystanie mocy zakładu. Zarobek ledwie wystarczał na pokrycie kosztów. Dzięki wejściu Broad Gate problem z dostawami zniknie.
W cudowny sposób?
Dysponujemy pieniędzmi, których brakowało dotychczasowym właścicielom, oraz dobrymi kontaktami z ukraińskimi dostawcami surowca. Osoba odpowiedzialna za zapewnienie ciągłości dostaw została już oddelegowana do rafinerii. Zakład będzie przerabiał ukraińską ropę, która będzie dostarczana do zakładu koleją. Rafineria wyspecjalizowana jest w produkcji oleju napędowego i do tej pory nie miała problemów z rynkiem zbytu. Zakładam, że również po przejęciu zakładu będzie podobnie.
Na Ukrainie, podobnie zresztą jak w Polsce czy Rosji, trudno działać w branży naftowej bez poparcia politycznego. Do tego dochodzi zjawisko rejderstwa – bezprawnego przejmowania kontroli nad spółkami za pomocą sfałszowanych dokumentów i przy użyciu siły ze strony najętych firm ochroniarskich czy przyjaznych organów ścigania. Kilka lat temu uzbrojone grupy osób dosłownie walczyły o władzę nad należącą do koncernu Ukrtatnafta rafinerią w Kremieńczugu.
Sytuacja na Ukrainie normalizuje się, również w branży paliwowej. Wierzę także, że moje prywatne kontakty, m.in. w miejscowym gubernatorstwie, uchronią nas przed nieprzyjemnymi niespodziankami.
„Wschodnie” kontakty nawiązał pan jeszcze na studiach. Proszę zatem zdradzić, jak zarobił pan swój pierwszy milion złotych.
Również na studiach. Pod koniec lat 90. minionego wieku, wspólnie z gronem znajomych, na fali boomu dotcomów, założyliśmy w USA spółkę informatyczną aTelo. Pracowała ona m.in. nad programami umożliwiającymi oferowanie poczty internetowej, poczty głosowej i faksów w jednym systemie, na stronie internetowej.
(...)