Kosztował 450 zł, bo był nadmuchaną w kosmos bańką powstałą na bazie wielkiego zainteresowania spółką, a ta wynikała z jej wielkiej rozpoznawalności. Powiem szczerze, że przewidywałem taką wycenę na ponad 400 zł, ale w głowie mi się ona nie chciała zmieść, dlatego sprzedałem dużo niżej i dobrze, bo może bym czekał na 500, dokupywał i stracił. Z bańkami bardzo trzeba uważać, choć można na nich dobrze zarobić.
I cóż ci to 20-letnie doświadczenie mówi w przypadku Wojasa? Jakoś tu jesteś, czyli... ?