a tymczasem podczas gdy europejskie zakłady drżą o ceny surowców i drożność szlaków morskich inwestycja JV PCC SE z Petronas w Malezji pracuje pełną parą bez obaw o zakłócenia w dostawach ropy czy gazu.
Malezja jako eksporter netto gazu i ropy nie musi się martwić o fizyczny brak paliw, co w obecnej sytuacji geopolitycznej jest luksusem niedostępnym dla większości firm w UE.
Ten zakład obsługuje wyłącznie rynki Azji i Pacyfiku. Dzięki dostawom od Petronas jest całkowicie odcięty od problemów na Bliskim Wschodzie. Produkuje tanio i na miejscu, co pozwala Grupie PCC dominować w tamtym regionie, podczas gdy konkurenci z Europy czy USA nie mogą tam teraz dopłynąć przez zablokowaną cieśninę.
W tej sytuacji Malezja faktycznie „wspomaga” grupę pośrednio – generuje potężne zyski tam, gdzie surowiec jest tani (u źródła w Petronas), co stabilizuje sytuację finansową całej rodziny spółek PCC, nawet jeśli polski Exol musi chwilowo walczyć z wyższymi kosztami produkcji.
Wspominam o tym co powyżej bo stabilność finansowa właściciela jest kluczowa dla dalszego sprawnego funkcjonowania i działań inwestycyjnych Exola.
PCC Exol występuje w Malezji z pozycji dawcy technologii. W obliczu kryzysu logistycznego na Bliskim Wschodzie, ta "globalna aura" przyciąga klientów, którzy uciekają od niepewnych dostawców z Azji, wybierając sprawdzoną, europejską technologię dostępną na miejscu w Polsce.
Krótko mówiąc: Malezja to dla PCC Exol najlepsza możliwa wizytówka, która otwiera drzwi do największych kontraktów w Europie, nawet jeśli fizycznie towar z Płocka i Kerteh nigdy się nie spotyka.