Uchwała Walnego Zgromadzenia jest publikowana w komunikacie i drzwi pomału się zamykają. Składany jest do nadzoru giełdowego wniosek w postaci prospektu emisyjnego nowych akcji i po jego zatwierdzeniu pociąg zaczyna pędzić. Uwaga, gapiostwo kosztuje. Jeśli nie czytamy komunikatów (najczęściej są to uchwały Walnego Zgromadzenia) i nie wiemy, że uchwalona jest nowa emisja, to pierwszy widoczny sygnał dostaniemy w dniu ustalenia prawa poboru. Ma wtedy miejsce zdarzenie, które nieprzygotowanego lub zaskoczonego inwestora może przyprawić o zawał serca: kurs nagle spada (otwiera się niżej niż poprzednie zamknięcie). Dużo, albo nawet dużo dużo dużo niżej. Nazywa się to odcięciem prawa poboru. Zarazem na rachunku pojawia się coś dziwnego: pakiet papierów o symbolu podobnym do spółki z dopiskiem (w zależności od przypadku i od systemu) PP, PN lub jeszcze inaczej. Jest ich tyle, ile mieliśmy akcji przed dniem ustalenia prawa poboru. Wartość tych papierów jest jakaś nieracjonalna, koszt nabycia jest zero, i nie można złożyć na nie żadnego zlecenia. Jest to sytuacja przejściowa, proces który ma doprowadzić do pomyślnej emisji, ale może trwać długo i po drodze zaskakiwać dziwnymi wpisami na rachunku papierów wartościowych. Jeśli nie chcemy uczestniczyć w emisji to jeszcze nie jest za późno na uratowanie części "odciętego" kapitału, bo będzie można sprzedać prawa poboru w obrocie, tylko nie wiadomo za ile. Generalnie jeśli rynkowi nie podoba się nowa emisja, to kurs akcji sporo spada jeszcze przed odcięciem - ludzie nie chcą mieć w ogóle do czynienia z PP.
Widziałeś prospekt emisyjny i zatwierdzenie przez knf ??