Ale Kosiński już na akcjach zarobił, sprzedając je (sypiąc jak z rękawa) bez informowania, czym zresztą spowodował pierwsze zawieszenie spółki. Widać, że bardzo mu zależy na wizerunku spółki. Nie wydał też żadnego oświadczenia, tłumaczącego jego zachowanie, w szczególności powodów naruszenia obowiązków informacyjnych. Był wtedy w radzie nadzorczej (sic!). Prezes musiał się za niego tłumaczyć (chory chłopiec w USA). Następnie również sypał cichutko, kiedy już wywalili go z RN. Zmusił w ten sposób prezesa - już po kolejnym raporcie - żeby prostował liczbę posiadanych przez niego akcji, bo się jakoś nie zgadzało... Czyżby koń trojański ??? Może działa dla konkurencji ? Dlaczego nie konwertował ?