Tu musze Ci przyznac racje. Troche za ostro polecialem. Ta awantura nie ma sensu. Byly żale, sam mam kilka - nie zaprzeczam.
Po prostu ostatnio obserwuje, ze ktos trzeci to bezszczelnie wykorzystuje…
I po prostu nie rozumiem tej postawy ciaglego narzekania - to jest wewnetrznie sprzeczne. Albo zakladamy, ze zarzad jest przecieko nam. Wtedy pozostaje ewakuacja. Dalsze siedzenie na papierze z takim podejsciem to jakis syndrom sztokholmski. Albo zaufanie, ze jednak cos sie zmieni.
Rozumiem konstruktywna krytyke ale tkwienie w jednej postawie jest pozbawione sensu. Warunki sie jednak zmienily….