Trudno powiedzieć na ile biznes Ursus Bus będzie dochodowy. Na pewno nie będzie tego ryzyka co w przypadku kontraktów do Afryki, gdzie nie ma pewnych terminów, ani pewności co do kursów walut. Nie ma też tak wysokich kosztów zarządu, tj. nikt nie lata do Afryki załatwiać kontrakty. Kontrakty realizowane do samorządów, prócz potencjalnych kar, to jednak pewność terminowych płatności. Banki też mogą chętniej udzielać zabezpieczeń finansowych dla tego typu kontraktów, także (być może) będą niższe koszty kredytów. Poza tym, jeśli Ursus Bus wejdzie do projektu e-bus to pojawi się finansowanie działalności B&R na wykonanie nowego modelu autobusu lub nawet całej serii autobusów. Jeśli nawet Ursus przegra z Solarisem to i tak zostają gotowe, homologowane konstrukcje, które można sprzedawać na rynkach polskim, czy zagranicznych. Mam nadzieję, że pojawią się dotacje dla Ursus Bus w 2018 i 2019, co zwiększy kapitał spółki.
Ursus Bus w tym roku osiągnie przychody porównywalne z częścią ciągnikową Ursusa, a to daje pewne wyobrażenie o skali przemian, jakie nastąpią w spółce. Jeśli trend ten się utrzyma, mamy sytuację, w której ciągniki staną się dodatkiem do autobusów. To będzie jak z Lamborghini, gdzie produkuje się samochody ... ale i ciągniki.
Liczę też na to, że sprzedaż przyczep w Polsce i za granicami będzie rosnąć w takim tempie, jak miało to miejsce w 2017 roku.
No i Vigus ... ehh
A więc, aby się dowiedzieć, jakie będą zyski, musimy zaczekać do raportu za 2018. Rok szybko minie.