Jak dla mnie sprawa jest prosta:
1) Spółka skupuje akcje własne, a jej dług do EBITDA już dawno przekroczył bezpieczne poziomy - dług bankowy to ok 150 mln PLN, przy EBITDA 20 mln to daje tylko poziom 7,5xEBITDA. To nie jest bezpieczny poziom lewara w branży, która jedzie na bardzo niskiej marży. Mnożnik EV/EBITDA 7,5 to mnożnik wartości transakcji w prywatnych transakcjach M&A a nie tylko samego długu.
2) Spółka wyleasingowała aktywa produkcyjne - leasing zwrotny ponieważ nie ma pieniędzy na działalność operacyjną zaciągnęła pożyczkę od ING na wyższy procent co oznacz, że już nie ma już miejsca dla zabezpieczonego długu w strukturze finansowania
3) Spółka podpisała z bankami porozumienie i dała dodatkowe zabezpieczenia, ponieważ banki chcą się mocniej zabezpieczyć na wypadek ewentualnej upadłości albo sytuacji typu distress
4) Prezes inwestuje swoje osobiste pieniądze w Global Fish, wraz z innymi podmiotami, dywersyfikując swój osobisty portfel, ponieważ Bakalland jest aktywem o bardzo wysokim ryzyku i woli włożyć pieniądze gdzieś indziej, niż w spółkę Bakalland.
5) Model biznesowy Bakalland opierający się na pakowaniu commodities typu bakalie w paczki i sprzedaż w sklepach jest dość przestarzały, niestety spółka przespała moment rozwoju i dywersyfikacji - bakalie niestety nie są dobrem pierwszej potrzeby dla ludzi, a bardziej dobrem impulsowym. W przypadku kryzysu łatwo z tego zrezygnować
6) Rynek odbiorców, sklepów sieci handlowych ze spożywką konsoliduje się, podobnie jak rynek handlu hurtowego (transakcja Tradis / Eurocash) i pozycja konkurencyjna odbiorców znacząco wzrosła wobec dostawców typu Bakalland, który stanowi promil w dostawach sieci handlowych.
7) Dodatkowo, Sante znacznie silniejszy gracz chce wejść w rynek bakalii i ma znacznie silniejszą markę w branży musili i żywności funkcjonalnej. Sante jest w stanie zlewarować swoją markę ze swojego segmentu żywności funkcjonalnej w branży bakalii i w ten sposób jest realną konkurencją dla Bakallandu, który nie ma ani środków finansowych, ani planu biznesowego ani pomysłu na konkurowanie przy takiej strukturze kapitału jaką ma, czyli ze strukturą zlewarowaną pod sufit.
Tak więc wydaje się, że albo właściciele wystawą spółkę na sprzedaż, ponieważ nie jest w stanie skutecznie konkurować w niekorzystnym otoczeniu gospodarczym albo zrobi emisję ratunkową i pozyska nową gotówkę, aby zmniejszyć lewar finansowy i zrestrukturyzować swoją strukturę kapitałową.
Niemniej jednak patrząc na to co się dzieje, zarząd uprawia bardziej propagandę w gazetach a nie przygotowuje nową strategię restrukturyzacji własnego biznesu...
Zawsze można pójść do ARP na kolanach i wybłagać pienądze na restrukturyzację, no ale kolejka chętnych jest dość długa... pytanie czy dopchają się do początku i czy wystarczy im gotówki na stanie w kolejce.